Blog

Projekt „Janusz Korczak w starej i nowej Europie”

EU-flag-Erasmus+_vect_POSnowe_logo_GW-_pion_Wawa_CMYKikplogo-afjkejka

 

 

 

 

 

 

 

 

Blog prowadzimy, żeby informować, co się dzieje w naszym projekcie "Janusz Korczak w starej i nowej Europie" (2014-2016), który został dofinansowany z programu Erasmus+ i otrzymał finansowe wsparcie od Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Podstawowe informacje o projekcie po polsku znajdziesz tutaj, a po angielsku tutaj. Przeczytasz tu o najważniejszych aktualnych inicjatywach, które podejmowaliśmy i podejmujemy w ramach projektu.

This project has been funded with support from the European Commission.
This communication reflects the views only of the author, and the Commission cannot be held responsible for any use which may be made of the information contained therein.

Londyn, Paryż, Berlin

Tu Wojtek Lasota. Zacznę osobiście.
Przez długi czas fraza "projekt Janusz Korczak w starej i nowej Europie dofinansowany w programie Erasmus+" brzmiała dla mnie sztywno i bezosobowo. Ale teraz coraz częściej myślę o "Erasmusie+" z autentyczną wdzięcznością. Bardzo dużo zawdzięczamy naszemu projektowi, wspartemu również przez Gminę Wyznaniową Żydowską w Warszawie. Co dokładnie zawdzięczamy - przeczytajcie poniżej.

20161103_10414320161107_143424Julia Dmeńska i Bartek Pieliński w La Société Historique et Littéraire Polonaise, mieszczącej m.in. 20161021_164931Bibliotekę Polską w Paryżu. Obok Bartek z Wojtkiem na przypadkowo znalezionej Erasmusstrasse w Berlinie.

 

I wszyscy troje na terenie Horniman Museum and Gardens w londyńskim Forest Hill. Janusz Korczak był tutaj w 1911 roku!

 

 

Londyn 16.09-18.09 i 21-23.10.2016

Berlin 1907/08.

Paryż 1910

Londyn 1911.

Taka była kolejność podróży Janusza Korczaka pomiędzy początkiem XX wieku a I wojną światową. Nasza podróż ułożyła się w kolejności dokładnie odwrotnej. Może to nieprzypadkowe, bo zaczęliśmy od miasta, w którym Janusz Korczak zdecydował, że nie będzie zakładał swojej własnej rodziny: "Pamiętam, jak postanowiłem nie zakładać rodziny. Jakże uroczyście i naiwnie. Było to w mieście-ogrodzie koło Londynu: „Niewolnik nie ma prawa mieć dzieci: polski Żyd pod zaborem rosyjskim”. I natychmiast potem odczułem to jako samobójstwo. Narzuciłem sobie takie życie, które pozornie było nieuporządkowane – samotny i obcy. Starałem się stworzyć ideę służby dziecku i jego sprawie. Pozornie przegrałem." (z listu do Mieczysława Zylbertala w 1937 r.).

zrzut-ekranu-z-2016-11-09-170701Na długo przed wyjazdem, w trakcie oraz po otrzymaliśmy ogromne wsparcie od Instytutu Kultury Polskiej w Londynie; wsparcie pod każdym względem: organizacyjne, merytoryczne i emocjonalne:). Szczególnie dziękujemy Magdzie Raczyńskiej, bez której byłoby nam w Londynie bardzo trudno.

To właśnie Magdzie zawdzięczamy, że w Londynie poprowadziliśmy nasze zajęcia w miejscu fantastycznym i szczególnym: księgarnio-kawiarnio-klubie Book&Kitchen w Notting Hill, prowadzonym pmelaphoto-net_mg_1260rzez wspaniałą Munę Khogali. melaphoto-net_mg_1287[Photo: Elzbieta Piekacz courtesy of the Polish Cultural Institute in London].

wTreść tego, co przekazaliśmy podczas naszych pierwszych warsztatów w Londynie (jak też wszystkich następnych we innych miastach) znajdziecie na stronie internetowej naszej i naszych partnerów po zakończeniu projektu.

Tutaj napiszę tylko, że nasz główny przekaz dotyczył dwóch rzeczy:
a) Janusz Korczak był nie tylko pisarzem, lekarzem, wychowawcą (i tak dalej), ale również człowiekiem, który z wielkim sukcesem tworzył i prowadził instytucje, różnego rodzaju (Dom Sierot, Nasz Dom, "Mały Przegląd"). Naszym zdaniem instytucje te miały wspólną cechę: wszystkie były oparte na poszanowaniu podmiotowości ludzi, którzy je współtworzyli i z nich korzystali. Tego możemy się także uczyć dziś od Janusza Korczaka.
b) Zadziwiająca jest zbieżność między praktyką i myślą Korczakowską a współczesną refleksją z pogranicza filozofii i polityki społecznej. Noblista Amartya Sen głosi pogląd, który w naszej opinii był codziennością w Korczakowskich instytucjach: że przy różnorodności ludzkich talentów i zasobów kluczowa powinna być "równość w wolności". To oznacza, że powinniśmy dążyć do tego, by różni ludzie mieli podobny poziom możliwości dokonywania wyborów dobrych według siebie i na swoją miarę, choć wybory te będą różne.

Czekanie na nasze pierwsze spotkanie londyńskie było dla nas ogromnym stresem. Po raz pierwszy prezentowaliśmy za granicą naszą interpretację, adresując ją do osób z innego kręgu kulturowego. Jednak kiedy zaczęliśmy, stres zaczął ustępować miejsca wielkiej radości:).

20160916_174015Mieliśmy wspaniałych uczestników - życzliwych, uważnych i wnikliwych. To im właśnie zawdzięczamy fantastyczną dyskusję wokół słowa "podmiotowość", będącego kluczowym pojęciem dla naszych warsztatów. Tłumaczone wstępnie jako "subjectivity" w odczuciu naszych słuchaczy okazało się nieadekwatne, niepasujące. W efekcie dyskusji zamieniliśmy je na zaproponowane słowo "agency", które wprawdzie po polsku nie oddaje w pełni znaczenia "podmiotowości", ale jest mu znacznie bliższe niż "subjectivity". Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, że analogiczne dyskusje powtórzą się również w Paryżu i Berlinie...

Szukanie najtrafniejszego określenia ma znaczenie symboliczne. Tak jak trudno jest przekazać Korczakowską myśl i praktykę nawet w języku polskim, tak też trudno znaleźć odpowiednie słowo, oddające według nas to, co najistotniejsze w jego podejściu.
Równie trudne było dla nas w toku przygotowywania projektu wymyślenie warsztatów, dzięki którym uczestnicy i uczestniczki będą mogli doświadczyć tego, czym jest dla nich podmiotowość i jak w oparciu o nią można pracować i pozostawać w relacjach z ludźmi.

melaphoto-net_mg_0902Mimo trudności stworzyliśmy takie warsztaty. W Londynie znakomicie spełniły swoje zadanie, co wiemy z rozmów i ankiet. Oczywiście również będą dostępne w naszej publikacji poprojektowej.

[Photo: Elzbieta Piekacz courtesy of the Polish Cultural Institute in London].

Londyn 21-23.10.16

Wróciliśmy do Londynu 21 października i tego samego dnia wieczorem mieliśmy niezwykłą przygodę. Zrealizowaliśmy pomysł wspólnego spaceru śladami Janusza Korczaka w londyńskim Forest Hill.

20161021_163727

Zaplanowaliśmy to wcześniej wraz z Michaelem Abrahamsem z Forest Hill Society, Tarą Cranswick, która kieruje centrum kulturalnym Louise House oraz Stevem Grindlayem, miłośnikiem lokalnej historii, prowadzącym również blog poświęcony tej tematyce.
Steve poprowadził nas oraz kilkunastoosobową grupę zainteresowanych osób drogą, którą opisał Janusz Korczak w swoim tekście "Forest Hill", podsumowując podróż, którą odbył w 1911 roku. Widzieliśmy te same budynki, te same ulice i - gdzieniegdzie - te same pejzaże (jak20161021_163712 pisał Korczak: "Park-trawniki, trawnik-wzgórze-duży-zbudowana na szczycie altana wydaje się być bardzo małą, a w niedziele przygrywa w niej orkiestra złożona z czterdziestu osób").

Spacer zakończyliśmy pod budynkiem Louise House, który był niegdyś domem dla dziewcząt wymagających opieki. Janusz Korczak przyjechał do Forest Hill właśnie po to, by obejrzeć ten dom, jak też dom dla chłopców, który już niestety nie istnieje.

20161021_154954

Na zakończenie spotkania Wojtek Lasota wygłosił wykład "It's all necessary", będący interpretacją ukrytych w tekście Janusza Korczaka wątków. Zarówno my, jak też nasi londyńscy koledzy i słuchacze byliśmy bardzo usatysfakcjonowani i z pewnością będziemy jeszcze współpracować, jeśli nadarzy się okazja.

Ciąg dalszy - relacja z Paryża i Berlina - niedługo nastąpi...